Singiel na swoim
Rządowy program „Rodzina na swoim” faworyzuje rodziny i osoby samotnie wychowujące dzieci. Zamierzają zmienić to wkrótce posłowie, domagający się podobnego wsparcia dla singli.
Już od momentu, kiedy kredyty stały się mniej dostępne, a dopłaty państwa stanowić zaczęły interesującą alternatywę pozyskania finansowania własnego lokum, podnoszone były głosy na temat nierównego traktowania osób żyjących w nieformalnych związkach czy samotnych.
Teraz posłowie zamierzają wyrównać ich szanse. Nowy projekt rozszerzyć ma listę osób, którym przysługiwałoby rządowe wsparcie. W chwili obecnej o kredyt taki ubiegać mogą się małżonkowie (jako współkredytobiorcy), osoby samotnie wychowujące dziecko (małoletnie lub uczące się, które nie ukończyło 25 lat)czy osoby samotnie wychowujące dziecko, na które pobierany jest zasiłek pielęgnacyjny (bez względu na jego wiek).
Po zmianach, o ile zyskają one poparcie większości w głosowaniu sejmowym, z możliwości oferowanych przez państwo mogłyby skorzystać również osoby żyjące w konkubinacie czy single. Podobnie jednak, jak w pozostałych przypadkach dodatkowym do spełnienia warunkiem jest, by w chwili ubiegania się o kredyt nie były one właścicielami czy współposiadaczami własnego mieszkania (również spółdzielczego własnościowego) ani domu. W przypadku najmu muszą się natomiast zobowiązać do rezygnacji z w/w lokalu w ciągu sześciu miesięcy od dnia uzyskania własności nabytego mieszkania lub domu.
Uzasadniając prace nad projektem, posłowie tłumaczą, że projekt pomóc może w nabyciu własnego mieszkania całkiem poważnej grupie społecznej.
– W tej chwili państwo pomaga w zaciągnięciu kredytu tylko rodzinom i samotnie wychowującym dzieci – mówi poseł Wiesław Szczepański, jeden ze współautorów projektu. – Na jego wsparcie nie mogą liczyć Polacy żyjący w niesformalizowanych związkach ani bezdzietni single. Jest to grupa niemała, bo licząca 5 mln osób - dodaje on.
O atrakcyjności programu „Rodzina na swoim” przesądza nie tylko udzielana przez 8 lat pomoc państwa w spłacie połowy odsetek, ale i fakt, że jest on dostępny niezbyt bogatej części społeczeństwa. Nowe zapisy w ustawie, mają w dodatku umożliwić przystąpienie do kredytu (w celu poprawy zdolności kredytowej) także krewnym (rodzicom, dziadkom, rodzeństwu) osób ubiegającym się o kredyt preferencyjny.
Choć przywoływane przez autorów projektu argumenty o szerszym udostępnieniu programu mającym przyczynić się do pobudzenia gospodarki i poprawienia sytuacji deweloperów wydają się dyskusyjne, jedno jest pewne: to rozwiązanie wychodzące naprzeciw tym, którzy do tej pory nie mieli szans na pozyskanie środków na zakup własnego mieszkania. To zarazem pomysł na to, jak ukrócić wszelkie wysiłki podejmowane przez te osoby w celu zakwalifikowania się do programu. Nie da się jednak zauważyć, że to rozwiązanie, które zrywa chyba z prorodzinną polityką państwa.
Teraz posłowie zamierzają wyrównać ich szanse. Nowy projekt rozszerzyć ma listę osób, którym przysługiwałoby rządowe wsparcie. W chwili obecnej o kredyt taki ubiegać mogą się małżonkowie (jako współkredytobiorcy), osoby samotnie wychowujące dziecko (małoletnie lub uczące się, które nie ukończyło 25 lat)czy osoby samotnie wychowujące dziecko, na które pobierany jest zasiłek pielęgnacyjny (bez względu na jego wiek).
Po zmianach, o ile zyskają one poparcie większości w głosowaniu sejmowym, z możliwości oferowanych przez państwo mogłyby skorzystać również osoby żyjące w konkubinacie czy single. Podobnie jednak, jak w pozostałych przypadkach dodatkowym do spełnienia warunkiem jest, by w chwili ubiegania się o kredyt nie były one właścicielami czy współposiadaczami własnego mieszkania (również spółdzielczego własnościowego) ani domu. W przypadku najmu muszą się natomiast zobowiązać do rezygnacji z w/w lokalu w ciągu sześciu miesięcy od dnia uzyskania własności nabytego mieszkania lub domu.
Uzasadniając prace nad projektem, posłowie tłumaczą, że projekt pomóc może w nabyciu własnego mieszkania całkiem poważnej grupie społecznej.
– W tej chwili państwo pomaga w zaciągnięciu kredytu tylko rodzinom i samotnie wychowującym dzieci – mówi poseł Wiesław Szczepański, jeden ze współautorów projektu. – Na jego wsparcie nie mogą liczyć Polacy żyjący w niesformalizowanych związkach ani bezdzietni single. Jest to grupa niemała, bo licząca 5 mln osób - dodaje on.
O atrakcyjności programu „Rodzina na swoim” przesądza nie tylko udzielana przez 8 lat pomoc państwa w spłacie połowy odsetek, ale i fakt, że jest on dostępny niezbyt bogatej części społeczeństwa. Nowe zapisy w ustawie, mają w dodatku umożliwić przystąpienie do kredytu (w celu poprawy zdolności kredytowej) także krewnym (rodzicom, dziadkom, rodzeństwu) osób ubiegającym się o kredyt preferencyjny.
Choć przywoływane przez autorów projektu argumenty o szerszym udostępnieniu programu mającym przyczynić się do pobudzenia gospodarki i poprawienia sytuacji deweloperów wydają się dyskusyjne, jedno jest pewne: to rozwiązanie wychodzące naprzeciw tym, którzy do tej pory nie mieli szans na pozyskanie środków na zakup własnego mieszkania. To zarazem pomysł na to, jak ukrócić wszelkie wysiłki podejmowane przez te osoby w celu zakwalifikowania się do programu. Nie da się jednak zauważyć, że to rozwiązanie, które zrywa chyba z prorodzinną polityką państwa.
(bpawlak), 29-04-2009
Skomentuj
Komentarze — pokaż wszystkie
Brak komentarzy



